Brawo, super, świetnie, fantastycznie – to tylko te najbardziej popularne słowa, które jak karabin maszynowy wyrzucają z ust rodzice kiedy mają na celu pochwalenie, zmotywowanie, docenienie swojej pociechy. Na pierwszy rzut oka wydaje się to słuszne i potrzebne, tym bardziej że radośnie chwaląc dziecko wpisujemy się we współczesny nurt rodzicielstwa pozytywnego, otwartego, wspierającego, który zastąpił znany nam niestety wszystkim model oparty na zasadzie “dzieci i ryby…”.

             Szersze spojrzenie na aspekt pochwał wskazuje, że pochwała gasi zapał, osłabia motywację, zaburza proces rozwoju i nie jest niezbędna z punktu widzenia dziecka- szokujące? Wnioski cenionych psychologów, pedagogów i trenerów zajmujących się ta tematyka (Agnieszka Stein, Jesper Juul, prof. Tadeusz Hucinski) są jednoznaczne: nieodpowiednia i nieprzemyślana pochwała jest elementem, który osłabia poczucie własnej wartości zamiast je wzmacniać oraz zaburza  naturalną chęć doskonalenia u dzieci: wyobraźmy sobie przykład dziecka które radośnie rysuje i jest zaangażowane w proces, poznaje swoje możliwości plastyczne, zmienia kredki, rysuje nowe kształty, – nieopatrznie wchodzący rodzic, który z przyzwyczajenia wypowiada formułkę:  ‘ale piękny rysunek’ -zaburza dziecku radość z przeżywania chwili, beztroskiej twórczości i naturalnej potrzeby eksperymentowania, poznawania świata i swoich zdolności. Zrównanie tych wszystkich elementów do dorosłego punktu widzenia (ale piękny rysunek) czyli: oceniania, patrzenia wynikowego i zadaniowego, skupianiu się na celu, sprawia, że możemy wyrządzić tym więcej szkody niż pożytku. Wciąż szokujące? Tym bardziej jak pomyślimy o tym, że tak naprawdę rodzic miał jak najlepsze intencje i ze szczerości serca tylko pochwalił swoje ukochane dziecko.

            Proces nabierania dojrzałości emocjonalnej, nabywania umiejętności która nosi nazwę ‘wewnatrzsterownosci’ (J. Juul) rozpoczyna się już od najmłodszych lat. Jeżeli uzależnimy dziecko od pochwal (lub kar i nagród), od ciągłego oceniania i wartościowania możemy sprawić, że zamiast dorosłego, który jest dojrzały emocjonalnie, pewny siebie, asertywny, odpowiedzialny za swoje wybory i mający poczucie własnej wartość wychowamy dorosłego, który jest zależny od opinii środowiska, wpływu mediów, niepewny siebie i własnego zdania. Dzieci, które są bezrefleksyjnie (niejako automatycznie) chwalone, mają trudności z podejmowaniem nowych wyzwań (obawa przez utratą pochwały jak nie wyjdzie), częściej niż inne boją się porażki i rzadziej inicjują nowe dla nich działania.

Co więc zamiast pochwał?

            Przede wszystkim potrzeba zrozumienia, że warto w komunikację włożyć więcej wysiłku niż stosowanie oklepanych formułek i pochwał, mówmy – a raczej opisujmy działania (widzę że dużo kolorów użyłeś żeby to namalować), zaangażowanie (dużo pracy włożyłeś w ten rysunek!), konsekwencji (widzę że każdy element pokolorowałeś- żadnego nie opuściłeś!), stanie emocjonalnym dziecka (widzę że jesteś bardzo dumna z tego rysunku) , klasyczna pochwałę\ocenę zostawmy na moment kiedy nasza pociecha sama wyraźnie o nią zapyta.

            Wniosek? Bądźmy jak najdalej od oceniania ,wartościowania i szufladkowania działań naszych pociech, nie zapraszamy naszych skarbów tak szybko do świata dorosłych- jeszcze będą miały na to czas, a dzisiaj pozwólmy im cieszyć się nieskrępowaną dziecięcą działalnością, która jest naturalną drogą do samorozwoju, poznawania świata i budowania poczucia własnej wartości.

Dominik Franek

Akdemia Sportowego Rozwoju